>temat anulowano<

2006-05-05 09:42:36


Pięknie jest wastać. Nie płacząc. Wystarczyło jedno słowo ojca "NIE POJEDZIESZ" a wszystko wróciło - łzy, trzęsące się ręce, kłucie w sercu. To wszystko jest tak niesprawiedliwe.. Pomimo wzięcia na sen full lekarstw i tak nie mogłam zanąć. Okropne myśli mnie męczyły a były one tak realistyczne. Dość mam tego wszystkiego. Pieprzyłam głupoty że się odnalazłam. Tak naprawde trawam w tym coraz bardziej, zakopuje się coraz głębiej, schodze coraz niżej. Ja pierdole nikt mi już nie jest w stanie pomóc, bo to nawet nie chodzi już tylko o tą pieprzoną miłość. O wszystko. To jaka jestem. Że tak naprawde nie umiem sobie poradzić z niczym, na wierzchu trzymam fason, a w środku jest jedno wielkie śmietnisko. Tak bym chciała się wyzbyć tych wszystkich uczuć, żyć pozbvawiona ich, iść przez świat nie patrząc na innych, tylko dbać o swoją własną dupę. Trwam w tym gównie coraz bardziej. Aż mi się żygać od tego chce. Jakie to wszystko niesprawiedliwe..
tak bardzo.
Padam na twarz.
Nie wiem już, którędy szłam, żeby dojść tu, gdzie jestem.
Wszystko wymyka mi się spod kontroli, nie opuszcza mnie poczucie tymczasowości. Zapierdalam na pięćdziesięciu frontach i staram się, żeby na każdym wszystko grało.
Tak się nie da na dłuższą metę: wszyscy szczęśliwi i ja pławiąca się w płatkach róż- jak conajmniej półkurwnie leniwe i zadowolone ...
Myślę też czasem,że jakbym miała w dłoni taką wielką gumkę do ścierania WSZYSTKIEGO, to zero zastanowienia- cała przeszłość wylądowałaby u stóp w postaci zwiniętych... no takich... gumkowych gówien.
Pierdole to wszystko.

skomentuj (0)