![]() |
|
|
mały powrocik...? :) witam kochani!2006-11-16 14:59:04...tak, tak. Wiem, obiecałam, że wcześniej to zrobie i zaczne pisać. Ale dzisiaj jakoś tknęło mnie tak naprawde. Pomyślałam, że znów spróbuje. Dużo się u mnie pozmieniało. Z Panem J. historia dawno zatoczyła koło, czy jak to się tam mówi, w każdym bądź razie nic już nie ma... Latam lub też jeśli chcecie możecie powiedzieć, że biegam za takim drugim. Nazwe go "czerwona płachta na byka". A co! Czemu? Bo nosi czerwony T-Shirt i no... tak na mnie działa, że jak go widze to... uhuhu :) Ale właśnie... to nie tak powinno być, to on powinien za mną latać, a jest jak zawsze na odwrót. Jest jeszcze drugi facet. Tyle, że z kolei to on za mną biega. No może jeszcze nie aż tak biega, narazie truchcikiem biegnie ;) Co z tego będzie...? Nie wiem. Tego moge nazwać po imieniu. Łukasz. Znam go od dawna, kiedyś coś tam byłam zauroczona, ale teraz...? Jakieś wątpliwości są. SĄ. Cholera :/ Wiecie co? Przeleciałam wzrokiem notkę i jakoś tak bez sensu pisze. Wyszłam z wprawy z ładnego pisania. Łee :( ;) Komiczna sytuacja. Siedze w pokoju, na dvd leci ATB - Belive in me Mamka z siostrą rajdają w kuchni i robią obiadosa. I jakoś tak cholerka remixują mi nutę. Ha ha.. Owijam dziś coś w bawełnę. Siedzi we mnie ten z "czerwonej płachty na byka" i niby mówi, że jest wszystko w porządku między nami, to i tak wkurza mnie to co jest "niby". Najlepszym wyjściem żeby olać "czerwoną płachtę na byka" (uwierzcie mi jest to cholernie trudne) będzie zmuszenie się do Łukasza. Ale czy to dobre wyjście? Będę się męczyć, ale nie będę już pajacować przed "czerwoną płachtą na byka"... Na gadu wszedł sierota.. Komedia. Za nim do uganiałam się 4 lata. No, może nie uganiałam. Po części tych 4-ech lat byliśmy ze sobą.. PO CZĘŚCI. Kurwa. Obiad. Akurat teraz...? ech... c.d.n. notki nastąpi Aloszka :* skomentuj (3) |
|