![]() |
|
osaczonablog wyszukiwarki |
brak tematu 2007-06-03 19:20:52 pojebało mi synapsy. moje ciało symuluje, moja głowa próbuje grać ze mną w pokera. niby wiem wszystko. niby chuj w to wbijam. i tak mnie pojebawszy, że wymyśliłam se tak: kłębek, zalążek, miejscątko. gówienko, kupeńka, rzygunio. straszek, lękątko, tyci dreszczyk. pocik pod paszką (co absolutnie nie śmierdzi, absolutnie po dwakroć conajmniej) szczoszek po pięcioszek, sranko jednak pomińmy milczonkiem. kłębuszek. maleńkam... piąstka!!! no to nara, co nie? nara, nara buź dla Boba, Pać, EweLL i Plut ;*;*;*;* skomentuj (3) chciałbym umrzeć z miłości 2007-05-16 22:25:22 i po raz setny słucham tej piosenki Myslovitz leżąc półkurwie i łkając gorzko. Powiedzcie mi czemu wolno mi tak cierpieć. Ja nie chce. oddam cierpienie w dobre ręce. w takie ktore je zniesie. bo ja juz nie daje rady. 7 dni z rzedu wstaje, placze, klade sie spac. i co mi te lzy dadza? dadza sliczne worki po oczami ktore zaczynam juz lubic i glowy bol. tak jakby ktos Ci napierdalal mlotem w glowe. bezsensu chcialabym umrzec z milosci a to wszystko to wyrzera mnie od srodka. kurwa po stokrocset razy. skomentuj (1) Remont ! ;) 2007-03-29 20:15:21 sam tytuł wskazuje - ogłaszam remont. skomentuj (1) .Najbardziej boli strata kogoś, kto jest cały czas obecny, kto siedzi obok Ciebie.. 2007-03-26 21:48:09 dziwny dzień, słodko gorzki. niby fajny poniedziałek się kroił, bo jaki miał być, skoro wstałam o 5.00, pachnące tosty z samego rana, uśmiechy i radość, kiedy wszyscy wychodzimy w słońce o dziwnej 7.00? bo jest słońce, jest zimno, bo pobiegamy, wyśmiejemy się;) przecież to jest taka głupia godzina i pusto jest i cicho, a my możemy na całe gardło wszystko przecież:) i wracamy po pachy same uhahahaha i nagle wszystko prysk - i nie ma nic. i są łzy. przyjaciela już nie ma. mój Andrzej przyjaciel. taki fajny luzak, zdrowy okaz. a ja generalnie panna drobna stopa i cicha dusza, chowaczek spierdalaczek, co czasem dostaje dużej gęby:) i mam jeszcze taki jakiś gorszy dzień, z którym sobie właśnie radzę. ogółem .żyję do widzenia. (i jest, kurwa, jakaś cholerna trzecia minuta tego dnia, co się właśnie odpalił niedawno, a ja tkwię tutaj, bo oczywiście niekoniecznie spać. fak) pzdr for Pluti ;* skomentuj (1) Wiosna, wiosna... Wiosna, ach, to Ty... :) 2007-03-13 20:41:14 Ta notka nie powinna mieć miejsca. Nie powinnam nikomu o tym mowić. W ogóle nawet nie myśleć już. Bo już było. Bo już minęło. Jakieś 4 godz. temu poszedł. Wypił Martini Rosa ze mną, oglądnął film On jest przecież moim przyjacielem... On w dodatku ma dziewczyne. A ciągnie nas do siebie jak cholera.. I powiedział, że kusicielka, że smaczna, że nie może się oprzeć. I tak na dobra sprawe - patrząc obiektywnie - to ja nic nie zrobiłam.. i jakoś (wiem, jestem okropna) rewelacyjnie dobrze mi z tym. Dobrze mi z tym, że na tą chwile miałam go ja nie ona. Powinnam się wstydzić? Nie wiem. Nie myślę o tym. Bo wiem, że ja już za dużo straciłam. Bo wiem, że ja już za dużo myślałam. Myślałam, co by było gdyby Tymczasem wszystko, wszystko przechodziło mi koło nosa. A to, że nie wypada. A to, że kolega. A to, że kogoś już ma. A to, że znów cos nie tak Ale teraz inaczej robie już. Już robie inaczej. Inaczej myśle. A może poprostu nie myślę tylko trwam chwilą. Chwilą trwam? Korzystam z chwili, i martwię się ewentualnie poźniej. Bo do jasnej Anielki! Po to życie jest! Żeby korzystać z niego. I takim okrzykiem zakończę notkę swą! hip! hip! hura! Dzięki temu teraz jestem strasznie szczęśliwa! :-) p.s. A on tak fajnie całuje... mmmmm^^ p.s.2. eeee... 'skoki w boki' są aż tak złe czy nie? p.s.3 powinnam czuć się okropnie? skomentuj (0) Zaczynam nowy rok, mamy puste kartki do zapisania :) 2007-01-11 18:42:49 Tak, tak wiem. Życzę tego nie w porę ale życze: Szczęśliwego Nowego Roku! :) A co! Lepiej późno niż wcale. Standardowo zaczynam od porcji świeżych news'ików :] - w poprzedniej notken pisałam o Michale, nie wiem jak go tam nazwałam, wiem, że jeszcze zbytnio nie chciałam o nim pisać. Dużo się nie ruszyło, ale hihy, śmichy, cześć itepe jest. Więc pozytywnie, niestety wciąż czekam. Bo ja nie /Kuba rozporuwacz/. Żeby nie było. - "Czerwona płachta na byka". O dziwo jakoś się z nim uspokoiło. Też pozytywnie, kontakty się w miarę poprawiły. Pozytyw, pozytyw i no.. pozytyw. No. ;-) - Niestety, ale to naprawdę niestety, przypadkowo, pojawił się ktoś nowy :/ Tulipan. Oszukał mnie bardzo. I już jest skreślony i po wszystkim. I cieprie. I nie znosze już go. I za szybko to wszystko. I w ogóle bez sensu. Źle, że się pojawił. Źle. Zburzył mój spokój. I te wszystkie wpajane przeze mnie zasady, normy. I jest mi wstyd. Najnormalniej na świecie wstyd, za tą akcje. Fu! Fu! Fu! - Poza sferą miłostową miewam mega huśtawki nastroju. I dziś też. Do południa było tyle szczęscia koło mnie, a ja miałam byle taki sobie humor. A powinnam mieć uśmiech od ucha do ucha. Po południu zmiana. Jakoś ciesze się. Ale z czego? Tego to już nie wiem. I wiedzieć nie będę. - zapomniałam. Moja Kamilka już jest dorosłą osobą ;) 18-stka stuknęła jej. Ten czas tak szybko mija.. Jak spojrzysz za siebie zadajesz sobie pytanie: I gdzie to wszystko? Gdzie tyle minęło? No gdzie? A kiedyś takie małe byłyśmy. Tak rozrabiałyśmy. - Nawiązując do przeszłości. Oglądając niedawno zdjęcia natknęłam się na moją fotke z przedszkola, a na niej mua i mój ukochany miś. Odszukałam i może to się wydać śmieszne ale wytuliłam go, bo tyle przecież ze mną przeszedł. Zawsze był przy mnie. Taka zabawka z dzieciństwa tyle wspomnień dała, tyle radości. Fajnie. Wspomnieniowo... :) - i tak reasumując. To u mnie jeden wielki mix się dzieje. Trudno to ogarnąc, ale jak widać, daję jakoś temu rade. To by było na tyle. Zmykam już. See Ya Love Ya! .buzi buzi moje łobuzy :*:* skomentuj (0) Święta, święta i po świętach.... 2006-12-27 16:37:48 Ha! :) Witam Was po mojej kolejnej, tym razem w miare krótkiej, nieobecności.. :) Pozwólcie, że przejdę odrazu do tematu i dostarcze porcję moich nowości. Nie będę się bawić w jakieś wprowadzenia itepe, itede. ;) Więc pokolei: - nie ma już Łukasza - Bogu dzięki znalazł sobie kogoś i uratował mi dupę przed zmuszeniem się do bycia z nim. Ufff... - "czerwona płachta na byka" nadal żyje w mojej nieporadnej główce, staram się jednak o nim nie myśleć.. |staram się| ha ha a to Ci dobrze napisane... bo staram... - pojawiła się nowa zdobycz :) Michał... ale narazie nic nie powiem bo to jeszcze zbyt świeże, poza tym ma kogoś a ja nie jestem pokroju /Kuba rozprówacz/ więc narazie badam sytuacje, w razie czego będę na tego księcia musiała poczekać... - jestem dumna bo w sumie dopiero niedawno doszło do mnie, że sierota kompletnie wyleciał mi z głowy... a to Ci z.o.n.k ;D ale dobrze, dobrze.. zbyt długo się męczyłam.. - poprawiły mi się kontakty z Małgorzatą M., byłyśmy na latte w Miguelu i przyznałam się do tego co dokładnie rok temu zrobiłam... i czułam, że już teraz nie mam przed nią tajemnic i tak na maxa się otworzyłam na nią... Rewelacyjnie dobrze mi z tym było.. bo wiem, że ona to taka dobra dziewucha z niej.. :* - tęskno mi za sister Lolą.. nie umiem nawet napisać jak bardzo.. :( - zapomniałanym! Sir Sraniek wrócił! Obczająjąc jego zamiary na złowienie mojej księżniczki, domniemam, że pozytywne, wystawiam mu dobrą ocenę, co skutkuje w tym, że ZUCH z Ciebie chłopak Sir Srańku bo rzuciłeś się na głębokie wody a z nich nie ma powrotu.. Albo utoniesz, albo będziesz pływać w nich do końca życia. Radze Ci pływać, bo warto! - UWAGA! ALARM! nie mam opcji na sylwestra... :/ m.e.g.a.l.i.p.a! - eee :| ide na kake po-świąteczną xD xD a to zonk :D c.d.n. nastąpi - kiedyś na pewno Aloszka dzieciaki! :] Nochale do góry! :*:*:*:**:*:* skomentuj (0) Łukasz, ach ten Łukasz... 2006-11-16 17:34:06 Nosz kurde. !! Łapię się znów na tym. !! Myślę o nim. Tzn., nie, że już tam coś kombinuje, poprostu zwyczajnie myślę... I jak wczoraj mi nie napisał wieczorem smska, to tak smutno mi się troszkę zrobiło no! Ajajaj... Co z tego będzie? (...) p.s. przeczyściłam linki, aktywowałam, szablonik zmieniłam, i jak? :) komenty mile widziane.. Aloszka dzieciaki, nochale do góry!! :*:*:* skomentuj (0) mały powrocik...? :) witam kochani! 2006-11-16 14:59:04 ...tak, tak. Wiem, obiecałam, że wcześniej to zrobie i zaczne pisać. Ale dzisiaj jakoś tknęło mnie tak naprawde. Pomyślałam, że znów spróbuje. Dużo się u mnie pozmieniało. Z Panem J. historia dawno zatoczyła koło, czy jak to się tam mówi, w każdym bądź razie nic już nie ma... Latam lub też jeśli chcecie możecie powiedzieć, że biegam za takim drugim. Nazwe go "czerwona płachta na byka". A co! Czemu? Bo nosi czerwony T-Shirt i no... tak na mnie działa, że jak go widze to... uhuhu :) Ale właśnie... to nie tak powinno być, to on powinien za mną latać, a jest jak zawsze na odwrót. Jest jeszcze drugi facet. Tyle, że z kolei to on za mną biega. No może jeszcze nie aż tak biega, narazie truchcikiem biegnie ;) Co z tego będzie...? Nie wiem. Tego moge nazwać po imieniu. Łukasz. Znam go od dawna, kiedyś coś tam byłam zauroczona, ale teraz...? Jakieś wątpliwości są. SĄ. Cholera :/ Wiecie co? Przeleciałam wzrokiem notkę i jakoś tak bez sensu pisze. Wyszłam z wprawy z ładnego pisania. Łee :( ;) Komiczna sytuacja. Siedze w pokoju, na dvd leci ATB - Belive in me Mamka z siostrą rajdają w kuchni i robią obiadosa. I jakoś tak cholerka remixują mi nutę. Ha ha.. Owijam dziś coś w bawełnę. Siedzi we mnie ten z "czerwonej płachty na byka" i niby mówi, że jest wszystko w porządku między nami, to i tak wkurza mnie to co jest "niby". Najlepszym wyjściem żeby olać "czerwoną płachtę na byka" (uwierzcie mi jest to cholernie trudne) będzie zmuszenie się do Łukasza. Ale czy to dobre wyjście? Będę się męczyć, ale nie będę już pajacować przed "czerwoną płachtą na byka"... Na gadu wszedł sierota.. Komedia. Za nim do uganiałam się 4 lata. No, może nie uganiałam. Po części tych 4-ech lat byliśmy ze sobą.. PO CZĘŚCI. Kurwa. Obiad. Akurat teraz...? ech... c.d.n. notki nastąpi Aloszka :* skomentuj (3) >temat anulowano< 2006-05-05 09:42:36 Pięknie jest wastać. Nie płacząc. Wystarczyło jedno słowo ojca "NIE POJEDZIESZ" a wszystko wróciło - łzy, trzęsące się ręce, kłucie w sercu. To wszystko jest tak niesprawiedliwe.. Pomimo wzięcia na sen full lekarstw i tak nie mogłam zanąć. Okropne myśli mnie męczyły a były one tak realistyczne. Dość mam tego wszystkiego. Pieprzyłam głupoty że się odnalazłam. Tak naprawde trawam w tym coraz bardziej, zakopuje się coraz głębiej, schodze coraz niżej. Ja pierdole nikt mi już nie jest w stanie pomóc, bo to nawet nie chodzi już tylko o tą pieprzoną miłość. O wszystko. To jaka jestem. Że tak naprawde nie umiem sobie poradzić z niczym, na wierzchu trzymam fason, a w środku jest jedno wielkie śmietnisko. Tak bym chciała się wyzbyć tych wszystkich uczuć, żyć pozbvawiona ich, iść przez świat nie patrząc na innych, tylko dbać o swoją własną dupę. Trwam w tym gównie coraz bardziej. Aż mi się żygać od tego chce. Jakie to wszystko niesprawiedliwe.. tak bardzo. Padam na twarz. Nie wiem już, którędy szłam, żeby dojść tu, gdzie jestem. Wszystko wymyka mi się spod kontroli, nie opuszcza mnie poczucie tymczasowości. Zapierdalam na pięćdziesięciu frontach i staram się, żeby na każdym wszystko grało. Tak się nie da na dłuższą metę: wszyscy szczęśliwi i ja pławiąca się w płatkach róż- jak conajmniej półkurwnie leniwe i zadowolone ... Myślę też czasem,że jakbym miała w dłoni taką wielką gumkę do ścierania WSZYSTKIEGO, to zero zastanowienia- cała przeszłość wylądowałaby u stóp w postaci zwiniętych... no takich... gumkowych gówien. Pierdole to wszystko. skomentuj (0) |
2007 |